Mam już dość prostej martyrologii

Mam już dość prostej martyrologii. W stronę humanistyki afirmatywnej


Kornelia Kajda


(Tekst ma formę manifestu, dlatego autorka pozwoliła sobie na pewne uogólnienia i niedookreślenia)

Keywords: manifesto, memory, sites of memory, politics of memory, future, past

 

Na łamach gazet, w przemówieniach politycznych etc. dużo mówi, że istnieje „potrzeba pamięci”, że „należy pamiętać”, że „istotne jest to, by kolejne pokolenia wiedziały i pamiętały”. Pytanie jednak, co z tej pamięci nam zostaje? Jaki jest rezultat tego pamiętania? Pytania te dotyczą zwłaszcza tzw. „obowiązku pamiętania” dotyczącego ofiar, wydarzeń, miejsc związanych z trudną przeszłością (np. ofiar ludobójstw, miejscach po obozach koncentracyjnych, katowniach). Tam, gdzie krzywda ludzka i cierpienie było tak wielkie, że wydaje się, że jedynie pamięć o okrucieństwie „tamtych” czasów i „tamtych” ludzi może w tym wypadku uchronić nas przed kolejną podobną pomyłką.

 

 

 

 
Fig. 1.
Ryc. 1. (fot. Paweł Polkowski).

Pamięć w tym wypadku ma wymiar bardzo praktyczny, ma być swego rodzaju strażnikiem i straszakiem, który sprawi, że na pewnym etapie zaświeci nam się czerwone światełko i wszyscy wspólnie powiemy „nie, to już było, nigdy więcej…”. Problem polega na tym, że to „nigdy więcej” się wydarza, że to czerwone światełko tli się zbyt słabo by zostało zauważone. Ta bardzo praktyczna funkcja pamięci, o której tak często mówimy tworząc kolejne „miejsca pamięci”, dbając o nie i przywołując ich znaczenie dla przyszłości, po prostu się nie sprawdza. Nie ma ona zastosowania dziś i nie wiemy też czy będzie miała jakiekolwiek w przyszłości. Nawet dziś muzea po byłych niemieckich obozach koncentracyjnych, czy zdjęcia i filmy ze Srebrenicy, nie sprawiają, że nie popełniamy tych samych błędów. I w konsekwencji nadal można usłyszeć głosy otwarcie antysemickie i islamofobiczne, co więcej dalej oglądamy relacje z poszukiwania masowych grobów w Syrii. Zatem, w jaki sposób sprawimy by te przyszłe pokolenia faktycznie pamiętały pamięcią prawdziwą? Taką, która sprawi, że „nigdy więcej…” nie będzie oznaczało: „nigdy więcej na terenie Polski podczas II wojny światowej”, ale „nigdy więcej” w sensie ogólnym: ani w Polsce, ani w Rwandzie, ani w Syrii, ani dziś, ani jutro i za 20 lat – nigdy!

Fig. 2.
Ryc. 2. (fot. Paweł Polkowski).

Jeśli, jako badacze przeszłości, dalej chcemy kontynuować studia nad pamięcią, nadal wierzymy w jej przemieniającą rolę, to musimy podejść do niej w inny sposób. Musimy zacząć patrzeć na przeszłość i rolę nauk o przeszłości jako praktyk, które dają szansę na lepszą przyszłość, które pokazują, że można coś zmienić. Dziś już nie możemy sobie pozwolić na to by uprawiać naukę dla samej nauki. To nie ten czas i nie ta potrzeba społeczna. Dziś, studia nad przeszłością muszą myśleć o przyszłości. Musimy zacząć patrzeć na siebie i na to, co robimy jako na coś co może

„kształtować przyszłość”, skupiać się na tym w jaki sposób nasza praca przyczyni się do tego by

w przyszłości nie powtarzać tych samych błędów i to nie w sensie naukowym, ale społecznym.

Musimy, jak ujmuje to R. Braidotti za A. Rich, myśleć pomimo czasów, a zatem poza swoim czasem by stworzyć narzędzia analityczne – warunki dla zaistnienia możliwej przyszłości (Braidotti 2012). Takie myślenie poza swoim czasem jest kierowaniem się w przyszłość, wykraczaniem poza to, co nas aktualnie warunkuje i stwarzaniem potencjału dla przyszłości. Jako badacze przeszłości powinniśmy zwrócić się w stronę humanistyki zaangażowanej, takiej, która pokazuje, że nasze badania nie są tylko po to by zadokumentować przeszłość, ale po to by pokazać jej drogę alternatywną i wspólnotową – taką, która będzie wkraczać w przyszłość. Takie postulaty reprezentowane są przez podejście afirmatywne w ramach studiów nad przeszłością (Domańska 2014, s. 127-129):

W humanistyce afirmatywnej nie chodzi też o afirmację i ochronę tradycyjnie rozumianego życia, ale o wsparcie, wzmocnienie, stymulowanie rozwoju, budowanie przestrzeni dla tworzenia indywidualnej i zbiorowej tożsamości/podmiotowości; o tworzenie potencjalności (potentia) dla działań, które przyczynią się do projektowania przyszłości w ramach zrównoważonego rozwoju. […]

Mówię tutaj o pewnej intelektualnej utopii, lecz utopii realistycznej, która nie tyle głosi „zbawienie świata”, ile wskazuje na konkretne działania mające szansę realizacji w lokalnych przedsięwzięciach i manifestuje się w indywidualnych postawach. Jest ona wyrazem troski o przyszłość, a nie infantylnego optymizmu. W humanistyce, która ją współtworzy, wyjaśniające procesy historyczne teorie konfliktu neutralizowane są teoriami współbycia, współdziałania i współpracy; a dotychczas panujące pojęcie traumy jako podstawy tworzenia jednostkowej i wspólnotowej tożsamości, równoważą rozważania na temat empatii.

 

Fig. 3.
Ryc. 3. (fot. Dawid Kobiałka)

Dziś mimo silnego zapotrzebowania na futurologię – na myślenie o przyszłości, nadal tworzymy te same obrazy przeszłości opierające się potrzebie pamiętania jako takiej (sztuka dla sztuki, można by rzec). Lecz by myśleć przyszłościowo musimy zacząć tworzyć alternatywne możliwości, nowe przedstawienia przeszłości, zainwestować w historie lokalne, które będą inspirować do dalszej zmiany. Tymczasem, w aktualnej polityce pamięci takiej szansy na pewno nie dają nam tworzone jedno po drugim „miejsca pamięci”, które ostatecznie są po to by pamiętać za nas. Bo my, nawet jeśli pamiętamy, to z tej pamięci niewiele wynika. Pamiętamy krótkowzrocznie, mamy pamięć jedynie krótkiego zasięgu, taką która dotyczy tylko przeszłości, ale nie sięga już w przyszłość. Pamiętamy o tym, że było, ale nie pamiętamy o tym, że jest i będzie. Bo sloganu „nigdy więcej”, tak często mówionego po Holocauście i II wojnie światowej, nie wytrzymało mordowanie Kikujów w Kongo, radzieckie gułagi, kambodżańscy Khmerowie, rwandyjscy Hutu, Serbowie w Srebrenicy, czy wreszcie islamiści w Syrii. I nic nie da mówienie, że to nie „u nas”, że to tym razem gdzieś indziej to „nigdy więcej” się dzieje. Bo najistotniejsze jest to, że się dzieje. Że dziś ponownie szukamy masowych grobów w Syrii, że zastanawiamy się czy mogliśmy/możemy coś zrobić, albo, co gorsza, właśnie się nad tym NIE zastanawiamy…bo dla nas pamiętanie działa tylko lokalnie, tylko na chwilę i w tej kulturze, bo „nigdy więcej” też jest tylko teraz, albo nawet było wczoraj.

 

Fig. 4.
Ryc. 4. (fot. Dawid Kobiałka)

Dlatego mam dość tej prostej martyrologii, którą dziś prezentujemy. Martyrologii opierającej się budowaniu pomników i postawaniu miejsc pamięci, które same mają zaświadczać i pamiętać.

Mam dość mówienia o tym, że należy pamiętać, ponieważ z tego prostego, bezrefleksyjnego pamiętania niewiele wynika. Dość także już narodowych dyskursów na temat tego, o czym i jak pamiętać, takich, w których lokalna historia i regionalna pamięć nie mają znaczenia i są pomijana by sztucznie tworzyć pamięć jednorodnego narodu. Czas pokazać, że przeszłość może także pozytywnie projektować przyszłość, a nauki o przeszłości mogą stać się miejscem tworzenia nowych historii opierających się na empatii i zrozumieniu, miejscem przemian i oderwania od teraźniejszości (Janion 2016):

Niepokojąca formuła Goethego – umrzyj i stań się – oznacza wieczną przemianę, możność odklejenia osobowości od ograniczeń nierównego startu, ale i traumatyzujących doświadczeń minionych pokoleń. Nie oznacza to zapomnienia, wręcz przeciwnie. Pamięć bólu i realność tego, co czyniono innym i nam, co widzieliśmy i stale widzimy – to nie może zostać zamazane. Ucząc młodych ludzi rozumienia, uczymy ich wyrastania ponad siebie jako odruchu etycznego i empatycznego. […]

Jestem przekonana, że otwarcie zbiorowej pamięci, przemiana żałoby w empatię, odrzucenie „przedkrytycznej zgody na technicyzację humanistyki” – to praca z dziećmi, z młodymi ludźmi, jaka musi się odbyć i się odbędzie w tych najbliższych, trudnych latach.

Nadszedł czas by zamiast żałoby, uczyć empatii i pamiętania pamięcią prawdziwą, taką, która sprawi, że potrzeba słów „nigdy więcej” faktycznie nie pojawi się NIGDY, a przeszłość będzie otwierać się na lokalne wspomnienia by kształtować przyszłość.

 

 

Podziękowania

Chciałabym serdecznie podziękować prof. Ewie Domańskiej za niezwykle inspirujące słowa (m.in. „nigdy więcej na terenie Polski podczas II wojny światowej”), które sprawiły, że napisałam ten tekst. Dziękuję także uczestnikom seminarium „Prawa zmarłych”, z którymi dyskutowaliśmy na problemu pamięci i jej znaczenia.

 

Bibliografia

Braidotti, R. 2012. Wbrew czasom. Zwrot postsekularny w feminizmie, [w:] P. Bogalecki, A.

Mitek-Dziemba (red.), Drzewo poznania. Postsekularyzm w przekładach i komentarzach. Katowice, s. 284-314.

Domańska, E. 2014. Humanistyka afirmatywna. Władza i płeć po Butler i Foucaulcie. Kultura współczesna 4, s. 117-129.

Janion, M. 2016. Szczerze nienawidzę naszego mesjanizmu! [List do Kongresu Kultury].

http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/kultura/20161010/janion-szczerze-nienawidzenaszego-mesjanizmu-list-do-kongresu-kultury (09.11.2016)

Saryusz-Wolska, M. 2010. Turystyka uwikłana w pamięć zbiorową. Kultura Współczesna 66, s. 63-75.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*