UrbEx: Archeologiczny flâneuryzm a multitemporalność dziedzictwa

UrbEx: Archeologiczny flâneuryzm a multitemporalność dziedzictwa


Dawid Kobiałka


Abstract: This article discusses the relationship between urban exploration (UrbEx) and archaeology of the present. It is argued that the UrbEx can be conceived as a certain way of practising the archaeology in and of the present.
Keywords: UrbEx, archaeology in and of the present, heritage, materiality, time, ruins

 Pojęcie flâneura liczy sobie ponad 400 lat (Tester 1994; Zielnicki 1999, s. 99). Pojawiło się we Francji i początkowo miało negatywny oddźwięk; oznaczało bowiem człowieka znajdującego się poza społeczeństwem, włóczęgę, wędrowca, osobę bez stałego miejsca zamieszkania i środków do życia (Zielnicki 1999; Dzionek 2014). Na przestrzeni XIX i XX wieku pojęcie to uległo przedefiniowaniu. Poprzez twórczość takich pisarzy jak Charles Pierre Baudelaire (1998) flâneur stał się postawą intelektualną ucieleśnioną w osobie samotnego spacerowicza, który przechadzając się po ulicach metropolii nieśpiesznie obserwuje otaczający go tłum i rzeczywistość[1]. Zaryzykuję stwierdzenie, iż dzisiejszą miejską eksplorację (UrbEx) można postrzegać jako kontynuację XIX-wiecznego flâneuryzmu (ryc. 1). Miejski eksplorator to flâneur, włóczęga, spacerowicz obserwujący i dokumentujący otaczający go świat (por. Dawdy 2010; Kobiałka 2014; Kobiałka i in. 2015). To ktoś na podobieństwo anonimowego narratora z klasycznego dzieła Edgara Allana Poego (1913) pt. Człowiek tłumu.

 

Rycina 1.

Rycina 1. Dokumentując rozkład dziedzictwa (fot. Paweł Polkowski).

 

W opowiadaniu Poego nieznany czytelnikowi narrator siedzi w pewnej londyńskiej kawiarni i przygląda się zatłoczonemu tłumowi. Jego zaciekawienie wzbudza pewien starszy mężczyzna, którego narrator postanawia śledzić. W trakcie wędrówki poznajemy różne oblicza Londynu: bazary, sklepy, zatłoczone ulice, bogate i biedne dzielnice stolicy XIX-wiecznego świata. Poznajemy ludzi, rzeczy i miejsca: jak współtworzą – jakbyśmy dzisiaj powiedzieli – miejski asemblaż. Wydaje się, iż narrator jest jakby poza historią, to znaczy, jest obserwatorem, który rzekomo z bezpiecznego punktu przygląda się, opisuje, bada otaczającą go rzeczywistość. Jest jednak całkowicie odwrotnie. Poe jest świadomy uwikłania swego narratora w świat, który opisuje. Narrator jest jego częścią; narrator współtworzy uniwersum XIX-wiecznego Londynu. Ta obserwacja ma kapitalne znaczenie w kontekście UrbExu i refleksji nad dziedzictwem (ryc. 2, 3).

 

Rycina 2

Rycina 2. Włócząc się po kotłowni w Jüterbog (fot. Dawid Kobiałka).

 
Rycina 3

Rycina 3. Ruiny nowoczesności: dziedzictwo (we) współczesności (fot. Dawid Kobiałka).

 

Jak podkreślało wielu badaczy, archeologia narodziła się w specyficznym kontekście historycznym, w określonym czasie i miejscu. To właśnie w Europie, w dobie – tego, co dzisiaj nazywam – modernizmem, w XIX wieku powstała archeologia jako nauka akademicka (np. Thomas 2004). Jak w swojej pracy dowodzi Julian Thomas (2004), nad archeologią nadal ciąży duch modernizmu z wieloma jego negatywnymi aspektami. Jednym z takich ograniczeń jest postrzeganie rzeczywistości w jasnych kategoriach binarnych: przeszłość: współczesność, żywe: martwe, duch: materia, itd. Dziedzictwem XIX-wiecznego myślenia w archeologii jest, tak oczywiste dla większości archeologów, szeregowanie danych artefaktów czy budynków ze względu na czas ich powstania. Dla przykładu, włócząc się po Rzymie widzę antyczne ruiny, średniowieczne bazyliki, gotyckie kościoły, XX-wieczne samochody: dostrzegam relikty z kolejnych przeszłych epok; epok, które jakoby bezpowrotnie minęły i umarły. Mamy tutaj do czynienia z linearną i kumulatywną koncepcją czasu (np. Olivier 2013). Problem z linearnym rozumieniem czasu jest taki, iż – jak twierdzi Laurent Olivier (2013, s. 169) – „przeszłość nie umiera: ona trwa” (tłumaczenie autora).

 

Olivier (2013, s. 169) na wzór narratora Człowieka tłumu dokonuje specyficznej krytyki modernistycznego rozumienia czasu. Tak jak bohater Poego, Olivier stwierdza, iż częstokroć nadal żyjemy w starych miastach, w domach, które mają dziesiątki lat; nie wszystkie meble, które używamy każdego dnia pochodzą z Ikei; w końcu, nie każdy z nas jeździ najnowszym modelem samochodu. Nasza teraźniejszość, współczesność w dużej mierze składa się z przeszłości; mówiąc dokładniej, z materialnych rzeczy (dziedzictwa) czasów rzekomo minionych. Nasze życie składa się z rzeczy nie całkiem starych i nie całkiem nowych. Teraźniejszość to mieszanina różnych wymiarów przeszłości. Nie ma jednej przeszłości, tak samo jak nie ma jednej teraźniejszości. Materialny świat jest multitemporalny (np. Hamilakis, Theou 2013). Jak to dobitnie stwierdza francuski archeolog: „Teraźniejszość zawsze była multitemporalna i ponad wszystko nigdy nie była młoda, nigdy całkowicie współczesna (Olivier 2013, s. 169; tłumaczenie autora) (ryc. 4).

 

Rycina 4
Rycina 4. Multitemporalny wymiar dziedzictwa (we) współczesności (fot. Dawid Kobiałka).

 

Współczesny flâneur, miejski eksplorator nie dokumentuje i nie doświadcza minionej przeszłości. Nie jest on człowiekiem tłumu. Chodzi w te miejsca, gdzie tłumu już nie ma. Włócząc się po opuszczonych krajobrazach nie dociera do historii, do przeszłych wydarzeń. To, co jest mu dane to przeszłość we współczesności, materialne wspomnienia (material memories; por. Olivier 2013a) trwające i współtworzące multitemporalną współczesność. Warto również podkreślić fakt, iż miejscy eksploratorzy nie tylko są pasywnymi obserwatorami. Oni współtworzą dziedzictwo, zmieniają je, dodają nowe elementy. Można mówić nawet o etycznym wymiarze UrbExu w tym kontekście. Jak słusznie zauważa Agata Połajewska (2014), aktywna eksploratorka opuszczonych przestrzeni:

 

Wykorzystywanie opuszczonych miejsc jako przestrzeni dla kontrowersyjnej sztuki graffiti jest sprzeczne z podstawową zasadą urbeksowców – zabieraj wyłącznie zdjęcia, zostawiaj tylko odciski stóp. Ciężko jednak czasem nie docenić takich dokonań artystycznych, zwłaszcza jeśli wykraczają poza standard, będący ogólną zmorą.

 

Paradoksalne w UrbExie chodzi o to jak dziedzictwo w swoim trwaniu (last) przemija. Dzisiejsi flâneurowie przydarzają się ruinom w tym sensie, że je współtworzą dodając kolejne wątki do ich multitemporalnych dziejów. XIX-wieczny flâneur to synonim zmiany, ulotności, wieloznaczności życia w wielkomiejskim labiryncie. Miejscy eksploratorzy to dokumentaliści trwania dziedzictwa, materialnego wymiaru otaczającego nas świata.

 

Każde dziedzictwo jest w tym właśnie sensie współczesne: zarówno neolityczne megality, jak i gotyckie katedry, aż po opuszczone sowieckie budynki w Jüterbog (por. ryc. 2, 3). Wszystkie te kategorie dziedzictwa trwają we współczesności, ją współtworzą, kreują dzisiejszy materialny asemblaż. W takim kierunku zmierza również archeologiczna refleksja Oliviera (2013, s. 169-170; tłumaczenia autora) nad materialnym i multitemporalnym wymiarem współczesności:

 

W odniesieniu do materialnych rzeczy (które konstytuują materiał badawczy archeologii), teraźniejszość nie jest niczym innymi jak połączeniem wszystkich przeszłości, które współistniały fizycznie w danym momencie. Wszak, chociaż prahistoryczne narzędzia do obróbki kamienia powstały jakieś dziesiątki tysięcy lat temu, faktem pozostaje, iż odnajdujemy je w teraźniejszości: tutaj, w naszej współczesności, teraz. W rzeczy samej, jest tak z powodu ich zakrycia w teraźniejszości (Czy są one in situ? Czy też są poza pierwotnym kontekstem, kompletne, czy też fragmentaryczne?), dzięki któremu będziemy w stanie cokolwiek o nich powiedzieć. Materialna produkcja – której archeologiczne pozostałości są częścią – posiada esencjalną jakość, której owe pozostałości nie dzielą z wydarzeniami historii: one pozostają, trwają tak długo jak materiał, z którego zostały zrobione. Wprowadzają się we wszystkie teraźniejszości, które po nich przyjdą; długo po tym jak zostały wyłączone z użytkowania, one nadal są.

 

Dzisiejszy UrbEx czyli wariacja XIX-wiecznego włóczęgostwa to nie tylko sposób spędzania wolnego czasu. To przykład popularności, wszechobecności archeologicznej wyobraźni, o której pisał Shanks (2012). To w końcu sposób uprawiania archeologii współczesności, archeologicznej refleksji nad problematyką dziedzictwa, pamięci, popadania w ruinę. Parafrazując Shanksa: Wszyscy jesteśmy teraz archeologami współczesności.

 

Podsumowanie

Archeologia współczesności jest nadal świeżym sposobem myślenia i praktykowania archeologii. Poszerza ona pole badawcze tej nauki o rzekomo pradawnej przeszłości człowieka. XX i XXI wiek to nie tylko kolejne – można by powiedzieć – epoki na wzór epoki brązu lub wczesnej epoki żelaza. Refleksja nad XX-wiecznymi ruinami, ich rolą, znaczeniem, ich intymnym byciem, dotyka samych fundamentów archeologii i ją redefiniuje (Harrison 2011).

 

UrbEx to specyficzna forma uprawiania archeologii współczesności. To również był cel niniejszego tekstu: zasygnalizowanie miejskiej eksploracji jako sposobu myślenia o dziedzictwie niedawnej przeszłości. Stąd też moja główna konkluzja jest taka, iż UrbEx to współczesna wersja flâneuryzmu, włóczęgostwa, która pozwala wejść na alternatywne pola myślenia o roli i znaczeniu dziedzictwa; w tym też dziedzictwa archeologicznego. Mówiąc krótko, UrbEx to forma praktykowania archeologii współczesności, przykład archeologicznej wyobraźni (ryc. 5).

 

Rycina 5
Rycina 5. Miejska eksploracja jako forma uprawiania archeologii współczesności (fot. Dawid Kobiałka).

 

Ruiny nowoczesności mogą być postrzegane jako stanowiska archeologiczne; krajobrazy warte archeologicznej refleksji. Co więcej, zmuszają nas do wyjścia poza utarte schematy myślenia o roli i znaczeniu dziedzictwa. Na przykład, nie zawsze niszczenie i bezpowrotna utrata przedmiotów i miejsc musi być negatywnym zjawiskiem. Nierzadko dziedzictwo powstaje w wyniku rozkładu i niszczenia. Są to również pozytywne procesy. Przemijanie jest inherentną częścią tworzenia dziedzictwa. Pewne miejsca i rzeczy fascynują nas właśnie dlatego, iż są zniszczone, uszkodzone, gniją, popadają w totalną ruinę, są cieniem pięknych miejsc i rzeczy, którymi były w przeszłości.

 

Fakt, iż rzeczy i miejsca z różnych lat, a nawet wieków, we właściwy dla siebie sposób trwają i przemijają powoduje, iż współtworzą one współczesność. Przeszłość, materialne wspomnienia nie umierają, one trwają. Dzięki właśnie materialnym właściwościom miejsc i rzeczy, albo nawet ogólniej, dziedzictwa jako takiego, można mówić o jego multitemporalnym wymiarze. Każde dziedzictwo, które przetrwało do chwili obecnej jest współczesne do pewnego stopnia. Siłą rzeczy, nie ma czegoś takiego jako czyste dziedzictwo antyku, średniowiecza, czy renesansu. Każde dziedzictwo, które przetrwało do współczesności jest przez nią naznaczone. Dodam jedynie, iż nie jest to coś negatywnego. Fakt, iż dziedzictwo jest multitemporalne jest wartością samą w sobie. My dzisiaj, urbeksowcy, współcześni włóczędzy, również przytrafiamy się i współkreujemy dziedzictwo.


Przypisy

[1] Postać, figura flâneura ma złożoną i wielowątkową historię, którą siłą rzeczy muszę pominąć w tym krótkim szkicu. Sygnalizując jedynie to zagadnienie należy zaznaczyć, iż nie tylko Baudelaire i Poe nawiązywali do XIX-wiecznego włóczęgi. Warto wspomnieć chociażby o twórczości Victora Hugo czy też Marcela Prousta. Również po XIX i XX-wiecznej filozofii flâneur się włóczy. Jako przykłady można podać pisarstwo Friedricha Nietzschego (2010), Waltera Benjamina (2010) a ostatnimi czasy problem ten był podejmowany przez Zygmunta Baumana (1994).


 

Bibliografia

Baudelaire C. P. 1998. Malarz życia nowoczesnego, Gdańsk.

 

Bauman Z. 1994. Dwa szkice o moralności ponowoczesnej, Warszawa.

 

Benjamin W. 2010. Pasaże, Kraków.

 

Dawdy S. 2010. Clockpunk anthropology and the ruins of modernity. Current Anthropology, t. 51(6), s. 761-793.

 

Dzionek M. 2014. W stronę antropologii przestrzeni. Flâneur – szkic do portretu. Dostępne na http://www.anthropos.us.edu.pl/anthropos2/texty/dzionek.htm (wgląd 1.01.2016).

 

Hamilakis Y., E. Theou 2013. Enacted multi-temporality: The archaeological site as a shared, performative space, [w:] Reclaiming archaeology. Beyond the tropes of modernity, red. A. González-Ruibal, s. 181-194. London – New York.

 

Harrison R. 2011. Surface assemblages: Towards an archaeology in and of the present. Archaeological Dialogues, t. 18(2), s. 141-161.

 

Kobiałka D. 2014. Let heritage die! The ruins of trams at depot no. 5 in Wrocław, Poland.

Journal of Contemporary Archaeology, t. 1(2), s. 351-368.

 

Kobiałka D., K. Kajda, M. Frąckowiak.  2015. Archaeologies of the recent past and the Soviet remains of the Cold War in Poland: A case study of Brzeźnica-Kolonia, Kłomino and Borne Sulinowo. Sprawozdania Archeologiczne, t. 67, s. 9-22.

 

Nietzsche F. 2010. Ludzkie, arcyludzkie, Kraków.

 

Olivier L. 2013b. Time, [w:] The Oxford handbook of the archaeology of the contemporary world, red. P. Graves-Brown, R. Harrison, A. Piccini, s. 167-177. Oxford.

 

Pajewska A. 2014. Urbex – ta zabawa nie jest dla dziewczynek? FOCH! Dostępne na http://foch.pl/foch/1,132037,16035104,Urbex___ta_zabawa_nie_jest_dla_dziewczynek_.html (wgląd 1.01.2016).

 

Poe E.A. 1913. Człowiek tłumu, [w:] tegoż Opowieści nadzwyczajne, t. II, s. 138-155. Warszawa.

 

Shanks M. 2012. The archaeological imagination, Walnut Creek.

 

Thomas J. 2004. Archaeology and modernity, New York.

 

Tester K. (red.) 1994. The flâneur, London – New York.

 

Zielnicki R. 1999. Od pasaży do parków rozrywki. Szkic o przeobrażeniach flâneuryzmu. Kultura Współczesna, t. 21(3), s. 99-106.

 

2 Comments

  1. Co do znajomości historii starych obiektów, sprawa wygląda tak – zależy gdzie się idzie. Bo jak jest to opuszczony obiekt publiczny typu: zakład pracy, szkoła, hotel, cmentarz, budynek sakralny itp. wtedy nie ma problemu ze znalezieniem historii. Ale gdy wybieramy się do opuszczonego budynku prywatnego, wtedy raczej nie poznamy historii. Możemy się tylko jej domyślać na podstawie pozostawionych tam rzeczy (ale czasem okoliczni mieszkańcy mogą być dobrym źródłem informacji odnośnie budynku jak i ex mieszkańców).

    • Fakt, wiele opuszczonych budynków ma niezwykle ciekawe historie: dla nas szczególnie ciekawe są te gdzie można skorelować ze sobą materiały historyczne (archiwalne), z historią oralną i kulturą materialną, którą spotykamy ‘zwiedzając ruiny’. Urbex to może być forma spędzania wolnego czasu. Jednak urbex to też znacznie coś więcej: w tekście właśnie o to chodziło, o pokazanie eksploracji nowoczesnych ruin jako sposobu refleksji nad znaczeniem i wartością materialnego dziedzictwa czasów najnowszych. Urbex to forma uprawiania archeologii współczesności.

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*