Zwierzęcy los – ludzkie dziedzictwo cz. 2

Zwierzęcy los – ludzkie dziedzictwo. Archeologia współczesności ferm hodowlanych cz. 2


Kornelia Kajda, Mikołaj Kostyrko, Dawid Kobiałka


(nie)chciane dziedzictwo?
Idea niechcianego dziedzictwa nie jest niczym nowym w ramach studiów nad dziedzictwem. Również na kanwie polskiej nauki powstało już sporo tekstów dotyczących tego, co niechciane kulturowo (por. Juzyk i in. 2010; Woźniak 2010; Szafrańska 2011). Dla większości z tych autorów przestrzenie niechcianego dziedzictwa to miejsca, które nie są społecznie kojarzone z czymś o co należy dbać, badać i co należy szanować; co jest warte zachowania i przekazania kolejnym pokoleniom. Są one zatem krajobrazami i materialnymi pozostałościami znajdującymi się na uboczu życia miejskiego i wiejskiego: opuszczone fabryki, bloki mieszkalne, a nawet obiekty sakralne. My jednak nie jesteśmy do końca przekonani czy aby wszystkie miejsca i pozostałości opisywane przez badaczy stanowiły to, co faktycznie jest niechciane, społecznie odrzucane. Współczesne trendy turystyczne wskazują na coś zgoła innego. Popularność tak zwanej turystyki industrialnej i urbexu, czyli poszukiwania i eksplorowania miejsc opuszczonych, a także dokumentowanie ich stanu i sposobów niszczenia wskazuje na to, że tzw. niechciane dziedzictwo (głównie okresu socjalistycznego) jest czymś potrzebnym i aktualnie niezwykle modnym (ryc. 6).

ryc6

Ryc. 6. Zwiedzanie jednego z kompleksów zakładów chemicznych w Polsce (autor: Maksymilian Frąckowiak).

Rosnąca popularność stron na portalach społecznościowych i w Internecie (np. opuszczone.pl, urbex.net.pl czy forgotten.pl), a nawet pojawianie się programów telewizyjnych związanych z tego typu eksploracjami dobitnie potwierdza, że istnieje duża potrzeba społeczna w docenianiu istotności takich miejsc, a fascynacja ich historiami jedynie rośnie – zatem, w naszym rozumieniu, jest to dziedzictwo chciane. Oczywiście można je interpretować jako swego rodzaju przestrzenie niechciane ponieważ nadal nie stanowią one punktu w projektach konserwacyjnych i nie zostają wpisane do rejestru zabytków – należy jednak w tym miejscu zadać sobie pytanie czy konserwacja to zawsze to, czego oczekuje społeczeństwo i czy właśnie owo naturalne „niszczenie” nie jest czymś, co aktualnie fascynuje eksploratorów (por. więcej w Harrison 2013; Holtorf, Fairclough 2013).
Z naszej perspektyw niechcianym dziedzictwem, w dosłownym tych słów znaczeniu, są miejsca innego typu. Takie, w których nie dochodzi do społecznych interakcji i które nie stanowią przestrzeni szerszego zainteresowania. Są to miejsca, które jeszcze za swojego „życia” istniały w świadomości społecznej jako niechciane i rzadko uczęszczane. Z całą pewnością takim niechcianym dziedzictwem są wszelkiego rodzaju fermy hodowlane dla zwierząt (kurczaków, norek, trzody chlewnej, bydła, etc.). Ich odrzucenie wynika z faktu, że nie opowiadają one naszej, ludzkiej historii. A nawet jeśli uznamy historię wykorzystywania zwierząt przez człowieka za naszą, to jest ona na tyle kontrowersyjna i mało znacząca, że niechciana i w bardzo niewielkim stopniu istotna.

Silno, Rościn i Kępa: ruiny fermy drobiu i norek oraz hodowli świń
Jednym z takich trudnych do zaakceptowania miejsc są ruiny fermy drobiu w miejscowości Silno położonej w województwie kujawsko-pomorskim. W tej niewielkiej wsi znajdują się pozostałości po fermie drobiu, która założona została prawdopodobnie w latach 60-tych XX wieku i zamknięta w latach 90-tych XX wieku (ryc. 7). Tuż nieopodal owych pozostałości znajduje się działająca kurza ferma składająca się 21 baraków, w których nadal trzymane są zwierzęta (ryc. 8).

ryc7

Ryc. 7. Pozostałości po fermie drobiu w Silnie (autor: Mikołaj Kostyrko).

ryc8
Ryc. 8. Nieistniejąca i istniejąca ferma drobiu w Silnie (wikimapia http://wikimapia.org/7835854/pl/Ferma-drobiu, wgląd 03.01.2016).

Pozostałości po fermie drobiu są bardzo dobrze widoczne nawet dla osób przejeżdżających przez wieś. O tym, że w tym miejscu kiedyś coś się znajdowało świadczy chociażby częściowo zachowana brama, która prowadziła na teren fermy. Kilkanaście metrów dalej widać już pozostałości po budynkach (wyraźnie widoczne są ich fundamenty). Każdy z nich zaznaczony jest także dzięki rurom i ich otulinom, które służyły kiedyś zapewne do dostarczania wody. Próżno szukać tutaj działalności turystów, jedynie ślady po człowieku jakie można w tym miejscu dostrzec to śmieci wyrzucane na zasadzie pobliskiego, nielegalnego wysypiska śmieci – a zatem takie, które wyrzuca się szybko i po ciuchu (ryc. 9).

Ryc9

Ryc. 9. Śmieci pozostawione na terenie fermy drobiu w Silnie (autor: Dawid Kobiałka).
Kurza ferma to miejsce, w którym produkuje się dla żywność, ale jest to także przestrzeń, która wzbudza wiele dylematów etycznych i moralnych. Coraz więcej mówi się na temat sposobów przetrzymywania i traktowania zwierząt w fermach, więcej słyszy się także o ich cierpieniu. Takie miejsca są zatem traktowane jakby ich nie było. Niewiele osób (poza pracownikami, właścicielami i działaczami na rzecz zwierząt) jest zainteresowanych tym, co się tam dzieje; jeszcze mniej ciekawe wydaje się być to miejsce po likwidacji działalności.
Innym przykładem niechcianego dziedzictwa jest opuszczona ferma norek w Rościnie w województwie zachodniopomorskim. Ferma ta działała przez zaledwie dwa lata (od 2012 do 2014 roku) i przez ten czas wzbudzała bardzo wiele kontrowersji. Powstała ona w miejscu starej owczarni, a następnie indyczarni znajdującej się w centrum Rościna. Jej założenie przez duńskiego inwestora odbyło się pomimo protestów mieszkańców (BIP Gminy Myślibórz http://stowarzyszeniepik.pl/forum/index.php?topic=60.0, wgląd 03.01.2016). Podczas dwóch lat jej istnienia, mieszkańcy cierpieli ze względu na fetor i roje much, które pojawiły się wraz z działalnością fermy. W 2014 roku duński właściciel wyjechał z Rościna i pozostawił fermę norek oraz jej pracowników samych sobie. Pracownicy, w związku z zaległościami w płacach, opuścili swe miejsca pracy, a zwierzęta pozostawione zostały bez wody i jedzenia w klatkach. Norki przejął fiński dom aukcyjny, w którym to właściciel hodowli miał długi. W listopadzie 2014 roku 12 tysięcy norek, które znajdowały się na fermie zagazowano i przeznaczono na skóry (http://wzp24.pl/ferma-norek-w-roscinie-do-likwidacji/, wgląd 03.01.2016).
Ferma ta jeszcze za czasów swego istnienia stanowiła miejsce odrzucone. Dziś jest naszym niechcianym dziedzictwem, do którego zaglądają jedynie ci, którzy nadzorują to zamknięte miejsce, a także psy, które mają za zadanie ją chronić. Mimo że znajduje się ona właściwie w centrum wsi, nieopodal starej szkoły, obok zabytkowego parku i pałacu, jest to przestrzeń, o której wszyscy słyszeli, wielu walczyło, ale nikt nie chce tam nawet zajść. Jest to niechciane dziedzictwo, bo przypomina o nieprzyjemnościach związanych z przetrzymywaniem zwierząt, a także ze względu na to, że w niektórych osobach może budzić opór związany z samym traktowaniem zwierząt i ich historią w tym miejscu (ryc. 10).

Ryc10

Ryc. 10. Budynki gospodarstwa z przydomową hodowlą świń w Kępie, woj. opolskie (autor: Adrianna Nokturn, http://zbytcichadestrukcja.blogspot.com/2014/10/swinie.html, wgląd 03.01.2016).

Miejscem o podobnym znaczeniu jest opuszczona już hodowla świń w miejscowości Kępa w województwie opolskim. Mimo że nie było to miejsce masowego przetrzymywania zwierząt (zapewne było ich tam do kilkudziesięciu) to nadal jest ono świadectwem relacji człowiek-zwierzę i człowiek-dziedzictwo kulturowe. Świniarnia, w której kiedyś trzymano trzodę chlewną, a także miejsca, w których uśmiercano zwierzęta, są zachowane w taki sposób jakby opuszczono je zaledwie niedawno (ryc. 11).

Ryc11

Ryc. 11. Miejsce przetrzymywania zwierząt: pozostałości po klatkach dla świń (autor: Adrianna Nokturn, http://zbytcichadestrukcja.blogspot.com/2014/10/swinie.html, wgląd 03.01.2016).

Widok budynków i ich wnętrz jest przejmujący, ale przyprawia także o lekki dreszcz strachu. W pomieszczeniach nadal znajduje się siano i przedmioty codziennego użytku, a także barierki, za którymi umieszone były świnie. Możemy tam natknąć się na wiele naczyń, krzeseł i innych pozostałości po, tych którzy kiedyś zamieszkiwali to miejsce, lub po tych, którzy przejęli budynki po ich porzuceniu. W pomieszczeniach mieszkalnych bowiem, zauważalne są ślady po bytności osób bezdomnych, które dostosowały odrzuconą przez innych przestrzeń do własnych potrzeb. Zatem, ponownie mamy tutaj do czynienia z miejscem, które staje się niechcianym dziedzictwem, ponieważ „zaświadcza” ono o relacjach człowiek-zwierzę, a także „pamięta” przeszłość, która nie musi i nie chce być wspominana. Tym razem gospodarstwo stało się przestrzenią społecznych działań – osiedlili się tam bezdomni – lecz owe działania także pozycjonowane są na marginesie i dotyczą tych, którzy wyrzuceni zostali poza nawias społeczny.

Na zakończenie…
Tym tekstem chcieliśmy zasygnalizować kilka kwestii związanych z historią naszych braci mniejszych i tzw. „niechcianym dziedzictwem”. O niechcianym dziedzictwie mówi się często w kontekście miejsc związanych z historią komunizmu: o „brzydkich” opuszczonych blokach, o porzuconych budynkach fabryk, wspomina się o nim także gdy wydaje się, że jakąś sferę naszej historii zaniedbujemy (np. sakralna architektura drewniana, por. Woźniak 2010). Lecz jak twierdzimy, powyższe przykłady niechcianego dziedzictwa nigdy nie zostały zupełnie opuszczone lub wysunięte na margines, zatem, naszym zdaniem, nie są one ostatecznie niechciane. W naszym rozumieniu niechciane dziedzictwo to przestrzeń odrzucona w bardzo ścisłym tego słowa znaczeniu. To takie miejsce, które w momencie istnienia budziło raczej niechęć (pomimo jego znaczenia społeczno-kulturowego i zainteresowania wokół niego), a po jego porzuceniu stało się przestrzenią, o której nikt nie chce pamiętać. Takim niechcianym dziedzictwem są m.in. pozostałości po fermach hodowlanych dla zwierząt. Jak staraliśmy się wykazać po ich porzuceniu albo nie funkcjonują one w ramach społecznych interakcji, albo są one przejmowane są przez tych, których wyrzuca się na margines społeczny. Są to przestrzenie chętnie zapominane i pozostawiane same sobie, tak by już więcej nie przeszkadzać. Dzieje się tak mimo tak silnych związków z historią człowieka i sposobem traktowania przez niego zwierząt. Nie jest to jednak przeszłość i teraźniejszość, o której chcemy pamiętać, nie chcemy jej wręcz nawet widzieć i doświadczać, bo w końcu, to nie nasza, ludzka przeszłość.

Tekst ten poza wskazaniem na pewien problem badawczy i jego społeczne traktowanie ma także na celu refleksję bardziej ogólną. Według nas jednym z kluczowych aspektów studiów nad niechcianym i trudnym dziedzictwem jest przekierowanie uwagi badawczej z zagadnień czysto poznawczych na kwestie moralno-etyczne. To też, co warto wyraźnie podkreślić, jest jeden z zasadniczych elementów programu historii peryferyjnej Barataya i humanistyki zaangażowanej (por. Domańska 2012, s. 125), a także archeologii współczesności, które to jako badacze chcemy uprawiać.

Podziękowania
Dziękujemy Pani Adriannie Nokturn autorce bloga: http://zbytcichadestrukcja.blogspot.com/ za udostępnienie zdjęć do artykułu, oraz za przekazanie nam informacji niezbędnych do ukończenia tekstu.

Bibiografia
Domańska E. 2012. Historia egzystencjalna, Warszawa.
Harrison R. 2013. Heritage: Critical approaches, Abingdon – New York.
Holtorf C., Fairclough G. 2013. The New Heritage and re-shaping of the past, [w:] A. González-Ruibal (red.), Reclaiming Archaeology. Beyond the Tropes of Modernity, s. 197-210. London – New York.
Juzyk A., Kudełko J., Szczerbiak A. 2010. Niechciane dziedzictwo?, [w:] P.P. Zagożdżon i M. Madziarz (red.), Dzieje górnictwa – element europejskiego dziedzictwa kultury, s. 168-179. Wrocław.
Szafrańska E. 2011. Niechciane dziedzictwo, czyli wielkie zespoły mieszkaniowe w strukturze społeczno-przestrzennej postsocjalistycznej Łodzi. Folia Sociologica, t. 36, s. 141-155.
Woźniak A. 2010. Niechciane dziedzictwo – kłopot czy szansa? Krajobrazy rekreacyjne –kształtowanie, wykorzystanie, transformacja. Problemy Ekologii Krajobrazu, t. 27, s. 387-390.

Be the first to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*