Żyjemy w skażonych krajobrazach.

Żyjemy w skażonych krajobrazach. Archeologia i przywracanie pamięci o przeszłych zbrodniach.


 

Maksymilian Frąckowiak, Kornelia Kajda


 

Stałym efektem konfliktów wojennych jest pojawianie się miejsc pamięci w otaczających nas krajobrazach. Wiele z nich stanowi cel sentymentalnej podróży, o wielu zaczynamy sobie powoli przypominać, o innych z kolei już zapominamy, inne jeszcze pozostają poza sferą naszej dotychczasowej pamięci, ale na przestrzeni kilku lat zostaną odkryte. Nasz kraj, jak wiele innych, jest ziemią skażonych krajobrazów – miejsc i nie-miejsc, które kryją tragiczną przeszłość i zarastają ją współczesnymi działaniami i wspomnieniami. Zgodnie z ideą Martina Pollacka skażone krajobrazy to zupełnie „zwykłe” przestrzenie, w których często nie spodziewamy się natknąć na coś tajemniczego, zaskakującego, a czasem nawet szokującego: „Nic tam nie ma. Nie widzimy niczego, co mogłoby zaświadczyć, że to miejsce grozy. Oglądany krajobraz jest spokojny i przyjazny. Pozornie niewinny. Las, kawałek ugoru, zarośnięty wysoką trawą rów przy wiejskiej drodze, brzeg rzeki z wierzbami i olchami, górski grzbiet, mój warzywny ogród, mój sad, nie ma tu niczego godnego uwagi, nie widać żadnego piętna, żadnych znaków. Tylko krajobraz. Najczęściej zupełnie niespektakularny. Często nudny. Czasem sielski” (Pollack 2014, s. 79).

Skażone krajobrazy według Pollacka (2014) charakteryzują się także tym, iż o ich ofiarach zazwyczaj nie wiadomo praktycznie nic. Są one odkrywane przypadkowo, podczas robót drogowych, osunięcia się ziemi, lub dzięki pamięci jednego lub najwyżej kilku świadków, którzy po latach przypominają sobie o przeszłych zdarzeniach. W takich przypadkach to właśnie archeologia staje się tą dziedziną, która może materialnie przywracać pamięć o tym, co zapomniane. Materialne odzyskiwanie pamięci wiąże się następnie z powstaniem miejsca pamięci, które zaczyna od nowa, albo po raz pierwszy funkcjonować wśród lokalnej społeczności. Podwórko przed domem, droga wjazdowa, sad czy też część lasu stają się nowym krajobrazem, którego pojmowanie i postrzeganie zmienia się na zawsze.

Takie przywracanie pamięci o trudnych wydarzeniach z przeszłości ma miejsce, między innymi, na tzw. „Ziemiach Odzyskanych”, w których to nowoprzybyli osadnicy musieli poszukać swojej tożsamości po II wojnie światowej. Zastali przedmioty, ludzi i historie, które były dla nich zupełnie nowe, ale które należało zaadaptować do własnej rzeczywistości społeczno-kulturowej. Na tych ziemiach, gdy II wojna światowa chyliła się ku końcowi, lub gdy się już oficjalnie zakończyła, krajobrazy zatruwane były przez okrucieństwa wojenne i powojenne, o których z powodu codzienności obrazów śmierci i strachu szybko się zapominało. Dopiero teraz powracamy do historii z przeszłości i do skażonych krajobrazów, które funkcjonują w naszej codzienności.

Archeologie małych miejscowości

Za przykład pollackowskiego skażonego krajobrazu z pewnością można uznać Karszyn, małą wioskę z dzisiejszego województwa lubuskiego. Badania terenowe zostały przeprowadzone przez Stowarzyszenie POMOST. Ich wyniki przedstawimy w dalszej części tekstu.

1. Zwyczajny dom w Karszynie.Rycina 1. Jeden z domów w Karszynie (zdjęcie Maksymilian Frąckowiak).   Karszyn to niepozorna, spokojna wieś ulokowana na zachodzie Polski. Znajdują się tam gospodarstwa, domy mieszkalne, kościół, cmentarz i nic nie wskazuje, że miejscowość tę mogły dotknąć tragiczne wydarzenia związane z II wojną światową. Jednak do wyludnionego już Karszyna 28 I 1945 roku dotarły wojska radzieckie. W tym czasie większość niemieckich mieszkańców zdążyła się już ewakuować na zachód, ale we wsi pozostało jeszcze kilka rodzin niemieckich, głównie kobiet, starców i dzieci, ksiądz oraz polscy robotnicy przymusowi. Na widok wkraczających czerwonoarmistów część pozostałych mieszkańców postanowiła w panice opuścić swoje domy, lecz zostali oni zatrzymani przez wojskowych. Następnego dnia do ucieczki przygotowała się 13-osobowa grupa mieszkańców Karszyna. Niestety, na opuszczenie wsi było już zdecydowanie na późno i wszyscy, którzy próbowali uciec zostali zastrzeleni pod murem domu na skraju wsi przez jednego czerwonoarmistę. Na liście ofiar znaleźli się: piekarz Hermann Mätzschke (65), Anna Mätzschke (63), ich córka Elisabeth (24) z córeczką Renate (2,5) oraz 8-ro przedstawicieli rodziny Vogt: Josef (63), Marie (65), Lucie (35), Gertrud (27), Antonia (19), Irene (14), Christa (10) i Reinhold (9), a także polski robotnik przymusowy, Władysław Dymalski (41), pochodzący z Ostrowa Wielkopolskiego. Czerwonoarmista został za popełnioną zbrodnię zastrzelony przez swojego dowódcę. Mimo to Rosjanie nie wydali zezwolenia na pochowanie ofiar egzekucji; nie pozwolili oni także pomóc dwuletniej Renate, która nie została postrzelona kulą pistoletu maszynowego. Renate zmarła prawdopodobnie w wyniku zamarznięcia obok piersi matki po kilku godzinach.   2.Elisabeth Mätzschke. Zginęła w wieku 24 lat.

Rycina 2. Elisabeth Mätzschke. Zginęła w wieku 24 lat.

3. Karszyn 1938 r. Wśród pięciorga małych dzieci znajdują się Irene, Christa i Reinhold Vogt. U góry stoi ich ciocia Antonia. Cała czwórka zginęła 29 I 1945 r.Rycina 3. Karszyn 1938 rok. Wśród pięciorga małych dzieci znajdują się Irene, Christa i Reinhold Vogt. U góry stoi ich ciocia Antonia. Cała czwórka zginęła 29 I 1945 roku.   Na pogrzeb zamordowanej grupy karszynian zdecydowano się dopiero po dwóch tygodniach, gdy sytuacja we wsi uspokoiła się. Ciała zabitych wciąż leżały na miejscu zabójstwa, a na elewacji pobliskiego budynku widoczne były ślady po rosyjskich kulach. Nad mogiłą poświęconą przez księdza usypano niewielki kopczyk, na którym składano znicze i kwiaty. Dopóki w Karszynie mieszkali dawni robotnicy przymusowi, miejsce to było pod ich stałą opieką. Pod koniec lat 50-tych grób zaczął zarastać, aż w końcu zniknęły wszelkie jego naziemne ślady.   O historii przypomniano w 1991 roku, gdy to Główna Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu IPN rozpoczęła śledztwo w sprawie masowego mordu, lecz wówczas nie udało się odnaleźć mogiły, a śledztwo zostało zakończone. Mimo to działania miejscowego regionalisty – Tadeusza Mąkosa – nie pozwoliły na zupełne zapomnienie tragicznej historii ludzi, którzy mieszkali w Karszynie. W tym przypadku to ponownie archeologia pozwoliła na przywrócenie pamięci o tych, którzy zostali jej pozbawieni. Archeologia odkryła w codziennym krajobrazie to, co było pozornie niezauważalne. Dzięki niej przywrócono ofiary tragicznej historii do świadomości lokalnej społeczności. 4. Poszukiwanie grobu w Karszynie.

Rycina 4. Poszukiwanie grobu w Karszynie (zdjęcie Maksymilian Frąckowiak).

 

5. Mogiła w Karszynie.
Rycina 5. Mogiła w Karszynie (zdjęcie Maksymilian Frąckowiak).

 

9 lipca 2014 roku Pracownia Badań Historycznych i Archeologicznych Pomost z Poznania rozpoczęło poszukiwania mogiły. Następnego dnia udało się odkryć to, o czym wspominano we wsi od lat. W kwadratowej jamie grobowej o wymiarach 180 cm x 190 cm spoczywały szczątki 13 ciasno ułożonych osób. Spośród kości wystawały resztki męskiej, kobiecej i dziecięcej odzieży i butów. Przy szczątkach znajdowały się liczne przedmioty osobiste, dzięki którym już na miejscu można było zidentyfikować część ofiar. Na kościach palców Hermanna i Anny Mätzschke wciąż zalegały złote obrączki z wygrawerowanymi wewnątrz inicjałami małżonków oraz datami ślubów cywilnego i kościelnego „11. 4. 09. – 13. 7. 09.”. Obrączka Josefa Vogta znajdowała się  w  portmonetce, pośród srebrnych monet. Jej właściciela zdradził monogram: „J. V.” oraz data ślubu z żoną Marie: „29. 3. 26”. Przy szczątkach piekarza odnaleziono tekturową teczkę na dokumenty. W jej wnętrzu było kilkadziesiąt kartek na żywność (mleko, ser, masło, jajka) i środki czystości. Część z nich przeznaczona była dla dzieci od 2 do 8 lat. W tym przedziale wiekowym była wyłącznie maleńka Renate.

6. Jedna z obrączek znalezionych w mogile.Rycina 6. Jedna z obrączek znalezionych w mogile (zdjęcie Maksymilian Frąckowiak).         7. Guziki od sukienki lub płaszcza.

Rycina 7. Guziki od sukienki lub płaszcza (zdjęcie Maksymilian Frąckowiak).

 

8. Srebrny krzyż w tekstylnym etuiRycina 8. Srebrny krzyż w tekstylnym etui (zdjęcie Maksymilian Frąckowiak).         9. Kartka na mydło dla dzieci od 2 do 8 roku życia

Rycina 9. Kartka na mydło dla dzieci od 2 do 8 roku życia (zdjęcie Maksymilian Frąckowiak).


10. Okulary jednej z ofiar.

Rycina 10. Okulary jednej z ofiar (zdjęcie Maksymilian Frąckowiak).         11. Portmonetka i jej zawartość.

Rycina 11. Portmonetka i jej zawartość (zdjęcie Maksymilian Frąckowiak).

 

12. Szklane oczy pluszowego misia.

Rycina 12. Szklane oczy pluszowego misia (zdjęcie Maksymilian Frąckowiak).

 

13. Zbiór grzebieni do formowania fryzur odnalezionych przy ciałach.Rycina 13. Zbiór grzebieni do formowania fryzur odnalezionych przy ciałach (zdjęcie Maksymilian Frąckowiak).  27 września 2014 r. na cmentarzu przykościelnym w Karszynie odbył się pogrzeb 13 ofiar zbiorowego mordu.   Historii podobnych do tej z Karszyna jest jeszcze wiele. Jedną z nich mogło być wydarzenie w miejscowości Lipin w województwie dolnośląskim, w której Stowarzyszenie POMOST prowadziło prace nad mogiłą 12 byłych niemieckich mieszkańców miejscowości. 14. Lipin

Rycina 14. Lipin – miejsce spoczywania 12 ofiar (zdjęcie Maksymilian Frąckowiak).

Szczątki kobiet, mężczyzn i dzieci odkryte zostały zupełnie przypadkowo, tak jak w wielu przypadkach skażonych krajobrazów przedstawianych przez Pollacka (2014). Nic nie wskazywało na ich obecność, w końcu w tym miejscu znajdowała się od lat zwykła droga. I tym razem okazało się, że krajobraz ukrył to, co działo się w przeszłości, a ludzie zapomnieli o tragicznych wydarzeniach. Gdyby nie prace budowlane, które ujawniły przeszłość mieszkańców, pewnie jeszcze przez długie lata historia z Lipin byłaby zapomniana, a jej krajobraz wydawałby się nienaznaczony, czy w interpretacji Pollacka „nieskażony”.

15. Mogiła ze szczątkami ofir.

Rycina 15. Mogiła ze szczątkami ofiar (zdjęcie Maksymilian Frąckowiak).

Podsumowanie

Skażonym krajobrazem może być każde miejsce. Codzienny widok z okna, który wydaje nam się taki zwyczajny, niepozorny, nudny; babciny ogródek, na którym rosną ogórki i truskawki, które jemy od dzieciństwa; park, który odwiedzamy często by odpocząć od zgiełku ulic, lub przed który szybko przechodzimy pędząc do pracy. My po prostu: „żyjemy w skażonych krajobrazach”, a archeologia jest właśnie tą dziedziną, która pozwala przywrócić historie tych porzuconych, o których zapomnieliśmy w toku naszej codzienności i zmian jakie wokół nas zachodzą. Archeologia jest zatem dziedziną, która zajmuje się skażonymi krajobrazami, zmienia postrzeganie miejsc.


Post scriptum

Stowarzyszenie Pomost przeprowadza ekshumacje szczątków niemieckich ofiar II wojny światowej na terenie zachodniej Polski. Prace odbywają się na zlecenie polsko-niemieckiej Fundacji Pamięć oraz Niemieckiego Ludowego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi. Działalność tych instytucji na terenie kraju podlega Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Wszystkie osoby, które posiadają informacje na temat lokalizacji niemieckich grobów wojennych proszone są o kontakt ze Stowarzyszeniem.

Tomasz Czabański (prezes) tel.: 601 469 494, e-mail: pomost@plusnet.pl


Tekst częściowo powstał na podstawie artykułu Maksymiliana Frąckowiaka (2014).


Bibliografia

Frąckowiak M. 2014. Ofiary wojny, Odkrywca t. 190 (11), s. 25-27.

Pollack M. 2014. Skażone krajobrazy, Wołowiec.

4 Comments

  1. Historie wojenne przedstawione z perspektywy tragedii zwykłych ludzi, szczególnie tych którzy stali się ofiarą bezsensownej zbrodni, zawsze są najbardziej poruszające. Bardzo dobry projekt i świetna praca stowarzyszenia. Myślę też, że warto jak najszerzej upowszechniać rezultaty działań (wystawa, prelekcje, tablica pamięci?), szczególnie w czasach gdy II WŚ przedstawia się w mediach i popkulturze jedynie jako starcie nieskalanych bohaterów z demonicznymi okupantami, a obraz ten wrastając w powszechną świadomość prowadzi do wielu patologii ze wzrostem sentymentów nacjonalistycznych na czele.

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*