(Nie)istniejący krajobraz Miedzianki


Wojciech Mania

 

Jak zauważył Dawid Kobiałka (2014) we wstępie do swojego fotoeseju, by coś stało się dziedzictwem, przynajmniej w sensie archeologicznym, musi wcześniej ulec rozkładowi. Jednak potrzebny jest również odkrywca-autorytet, który usankcjonuje wartość znaleziska (albo zakwalifikuje je jako niewarty uwagi odpad). Zasada ta odnosi się nie tylko do pojedynczych artefaktów, ale także krajobrazów. Są one nie tylko wytworem człowieka, lecz także jego środowiskiem życia, przekształcanym funkcjonalnie i symbolicznie, stając się w końcu nośnikiem pamięci (Harbison 2001; Lörzing 2001).

Idąc tym tropem myślenia można powiedzieć, że rzeczy i miejsca muszą umrzeć w jeden sposób by żyć w inny sposób. Innymi słowy, tylko dzięki zniknięciu rzeczy i miejsca stają się warte (za)pamiętania. Czyż tak właśnie nie było w przypadku Miedzianki, niewielkiej miejscowości w dzisiejszym województwie dolnośląskim? Można by pomyśleć, że Miedzianka musiała zniknąć, by stać się sławna. Czy Filip Springer (2011) zwróciłby na nią uwagę i napisał głośną Historię znikania, gdyby była jednym z setek małych miasteczek? W historii tej górniczej osady splatają się losy jednostek i krajów, pozostawiając ślad w krajobrazie. Przy czym w przypadku Miedzianki, owym śladem jest materialne (nie)istnienie.

ryc_1_mapa_aero

Ryc. 1. Fotografia lotnicza z 1958 roku. Miedzianka tonie w zieleni. W dwudziestoleciu międzywojennym była to raczej miejscowość letniskowa. Niepokój w ten sielankowy krajobraz górskiego miasteczka wprowadza hałda – ślad po tajnej kopalni uranu, ale jak widać trudno ukryć takie ilości urobku (http://dolnoslaskie.fotopolska.eu/125650,foto.html, wgląd 5.11.2014).

Jak to się stało, że zniknęło całe miasteczko (ryc. 1)? Najbardziej niepokojąca pozostaje tak naprawdę niejasność przyczyn. Rabunkowe górnictwo, owszem, ale istnieją przesłanki, że aż tak radykalne rozwiązania, jak wyburzenie nie były konieczne. Wojna? Najwyżej pośrednio. Doprowadziła bowiem do wysiedlenia mieszkańców Kupferbergu. Na ich miejsce przybyli repatrianci ze wschodu, zapewne czujący się obco w niemieckim małomiasteczkowym pejzażu. Przeprowadzka do nowych bloków z wygodami, na przedmieściach Jeleniej Góry, była pewnie przyjęta z ulgą…

Puste domy rozebrano, choć zostały, rozrzucone tu i tam, pojedyncze zabudowania. Zerwano zbędne drogi, choć ślady tych ostatnich można dojrzeć na zdjęciach lotniczych, w regularnych przerzedzeniach między drzewami.

ryc_2_mapa_orto

Ryc. 2. Miedzianka na zdjęciu lotniczym z 2010 roku  to chaotycznie rozrzucone zabudowania, kościół, który stał w środku miasta, a obecnie znajduje się w środku “niczego”… Miasto, ta bodaj najintensywniejsza forma przekształcenia środowiska przez człowieka, zaskakująco szybko wraca do natury (http://mapy.geoportal.gov.pl/imap/?locale=pl&gui=new&sessionID=1507559, wgląd 5.11.2014).

Pomimo to, Miedzianka nie stała się na powrót nieokreśloną przestrzenią, pozostała miejscem, do którego wracają dawni mieszkańcy. Ci z bloków spotykają się w kościele, bo ten nie został zburzony. Stoi bez kontekstu i ze swą wieżą, wygląda w krajobrazie jak wykrzyknik, ale bez zdania, które miałby zakończyć (ryc. 2).

Wracają też Niemcy, pamiętający Kupferberg z czasów gdy mieli kilka, może kilkanaście lat. Powroty do krain dzieciństwa często okazują rozczarowaniem. Budynki, skwery, chodniki i inne rekwizyty okazują się inne, mniejsze, mniej kolorowe. Miejsca te zostały przetworzone przez pamięć, a ich materialne pierwowzory niemalże przestały istnieć. Jednak niewiele jest miejsc, gdzie ta nierealność jest tak boleśnie dosłowna.

ryc_3_mapa_kata

Ryc. 3. Miedzianka do dziś istnieje w zapisie map katastralnych. Rynek miasteczka, otaczająca go zabudowa, ulice przetrwały w poniekąd wirtualnym świecie granic posiadania (http://mapy.geoportal.gov.pl/imap/?locale=pl&gui=new&sessionID=1507562, wgląd 5.11.2014).

Pamięć coraz starszych ludzi i jej zewnętrzne nośniki: fotografie, czasem notatki i listy, w końcu stare mapy. Jednak Miedzianka przetrwała w całkiem niezłej formie gdzieś jeszcze. W labiryncie linii, których tak naprawdę, poza papierem lub pamięcią komputera nie ma. Ktoś jednak obliczył ich współrzędne geograficzne i narysował na mapie. Jest ona pochodną naszego codziennego, trwającego od stuleci wyścigu o to, co moje, a co cudze, kto ma więcej i kto bogatszy. To kataster – rysunek  własności gruntów, pokazujący, co do kogo należy i jaki podatek trzeba zapłacić (ryc. 3). W przeciwieństwie do starych map, ciągle obowiązuje, pokazuje stan faktyczny i otacza go nimb urzędniczej ważkości. Wystarczy rzut oka, by wśród kształtów działek odczytać fantomowy krajobraz: gdzie był rynek, gdzie przy nim stały poszczególne domy i dokąd wiodły ulice.

Przypisy


Tekst ten powstał na bazie wpisu z bloga ShrinkingCitySyndrom.blogspot.com. Zobacz więcej na http://shrinkingcitysyndrom.blogspot.com/2014/09/fantomowy-krajobraz-miedzianki.html#comment-form (wgląd 05.11.2014)


Bibliografia

Harbison R. 2001. Zbudowane, niezbudowane i nie do zbudowania. W poszukiwaniu znaczenia architektonicznego, Warszawa.

Kobiałka D. 2014. Rozkład jako proces twórczy: archeologia i dziedzictwo niedawnej przeszłości (fotoesej), Biografia archeologii (blog). Dostępne na http://biografiaarcheologii.wordpress.com/2014/10/25/rozklad-jako-proces-tworczy-archeologia-i-dziedzictwo-niedawnej-przeszlosci-fotoesej/ (wgląd 5.11.2014).

Lörzing H. 2001. The nature of landscape: a personal quest, Rotterdam.

Springer F. 2011. Miedzianka. Historia znikania, Wołowiec.


7 Comments

  1. Dzięki za link 🙂 Takich miejsc jak Miedzianka jest cała masa w Polsce. W rzeczy samej, pewnie wielu archeologów interesują takie tematy. O dziwo jednak mało kto zajmuje się tym na poważnie. W archeologii anglo-saskiej tak rozumiana archeologia (tzw. archeologia współczesności) to osobna i uznana gałąź badań naukowych 🙂

  2. Dla wielu archeologia to dziedzina nauki związana tylko z przeszłością odległą. Coś, co jest nam bliższe, bardziej współczesne, już się do niej nie zalicza. Co do tego, że miejsc takich jak to jest więcej w Polsce – oczywista racja. Chociażby Pstrąże, okrzyknięte mianem polskiego miasta widmo, o którym pisałam w artykule powyżej tego traktującego o Miedziance 🙂 Ale sama nadal szukam, bo ciekawe jest nie tylko to, co przepełnione zakopanymi skarbami i wysublimowaną historią dotykającą tysięcy lat, ale też to, co wydawać by się mogło na pierwszy rzut okna nudne, nieistotne, a co w rzeczywistości skrywa niejednokrotnie ciekawszą historię, niż niejeden okrzyknięty dziełem odkryty artefakt 🙂

  3. Tak, to duży problem. Nie zgłaszanie odpowiednim organom o często ważnych i istotnych dla przeszłości odkryciach. Nie zdajemy sobie sprawy, jakie bogactwa mogą znajdować się w prywatnych zbiorach przypadkowych odkrywców. Wielka strata dla historii, ale nie jesteśmy w stanie tego kontrolować.

Leave a Reply

Your email address will not be published.


*